poniedziałek, 24 stycznia 2011
Obejrzyjcie ten dokument. Spróbujcie z początku zgłębić te pokręcone umysły himalaistów. Rozważcie pierwsze w filmie, a jednocześnie ostatnie w życiu słowa Wandy Rutkiewicz. Uchwyćcie jej wygląd pani od polskiego, zupełnie złudny i „nieprzystający” do najlepszej alpinistki swoich czasów. Uśmiechnijcie się na wspomnienie Palusa z pierwszego spotkania z Wandą. Przykujcie na chwilę myśli do kluczowego momentu - spotkania schodzącego Carsolia i wchodzącej, wciąż bijącej się z Kanczendzongą Rutkiewicz. Uwierzcie lub nie, w teorię opowiadaną przez Cichego, która mówi o tym, co tak naprawdę zaszło na trzeciej górze świata, że wcale Rutkiewicz tam nie zginęła, że… Obejrzyjcie ten dokument. Poświęćcie 22 minuty dla Wandy.
środa, 19 stycznia 2011
Biegniecie maraton. Idzie wam znakomicie, na kilkadziesią metrów przed metą prowadzicie. Wprawdzie na plecach czujecie oddech innych biegaczy, ale czujecie, że to dla was przeznaczone są ochy i achy publicznośći. Tymczasem...
piątek, 14 stycznia 2011
Ogłaszam maleńki, roczny remanent na Zgrubsza. Przegląd Sportowy właśnie ogłosił swoją dziesiątkę najlepszych sportowców 2010. Ja ogłaszam ósemkę. Umyślnie i symbolicznie pomijam siatkarzy, którzy zawiedli na mistrzostwach świata oraz piłkarzy, którzy zawiedli w ogóle, na całej linie, w każdej materii i na każdym polu.
8. Tomasz Majewski
Bezsprzecznie człowieka uwielbiam. Nikt tak otwarcie i na luzie nie wyzna, że jego dyscyplina jest w OK, bo można bezproblemowo wciągnąć golonkę (a fu!) i przytopić ją piwem. Poza tym, gdzie się nie wypuści, to zawsze wróci z jakimś ładnym, metalowym kółeczkiem.
7. Tomasz Adamek
Tempem szybkich chińskich kolei pędzi kariera Adamka. Szkopuł w tym, że jeśli we wrześniu, w moim mieście, Witalij Kliczko trafi go raz a porządnie, to kariera Tomka może zwolnić do tempa PKP. A już my wiemy, co to oznacza. Prawda panie Grabarczyk?
6. Maja Włoszczowska
Szacunek za złoto mistrzostw świata i propagowanie sadzania czterech liter na siodełku. Tym cenniejsze, im bardziej my rowerzyści stajemy się solą w oku budowniczych naszego kraju. Moi kamraci nie wytrzymali i ruszyli za dalekie morze, w poszukiwaniu warunków lepszych niż nasze - krajowe. Poczytajcie trochę o ich podróży i pędem do piwnicy smarować „najlepszego przyjaciela człowieka”, bo za oknem coraz więcej trawy i asfaltu, a coraz mniej śniegu.
5. Adam Małysz
Można się zżymać, że skoki to sportowa prowincja, że nudy, że loty i wzloty Małysza wcale miarodajne dla polskich sportów zimowych nie są. Ale fascynuje fenomen Małyszomanii, powstałej nie tylko na wyczynach faceta z wąsem, ale przede wszystkim na klasie i skromności jego samego. Profesjonalizm i dżentelmeneria na ziemi. Profesjonalizm i maestria w powietrzu. Bułka z bananem? Yes, please!
4.Karol Bielecki
Chyba najstraszniejsza i paradoksalnie najszczęśliwsza historia tego roku . Takie „szczęście w nieszczęściu” 2010. Fani piłki ręcznej z przerażeniem śledzili jak skończy się dramat Bieleckiego, a on tymczasem ze spokojem przyjmował wszystko, co działo się w wokół jego osoby. „Oko nie do uratowania. Już nie zagrasz” „Trudno. Życie toczy się dalej” „Słuchaj… jest szansa. Może będziesz mógł wrócić” „Ok. Spróbujmy”. Daj nam Najwyższy takie opanowanie, w rozwiązywaniu problemów mniejszych niż możliwość utraty oka, a zapanuje harmonia, jakiej ten kraj nie widział.
3. Tomasz Gollob
Mistrzostwo Świata należało się Gollobowi bardziej niż nam cieplejsze dni. Nawet rodzinne kłopoty nie przeszkodziły mu w osiągnięciu szczytu, na który czekał blisko 25 lat. Ponadto nic nie stoi na przeszkodzi, żeby Gollob w tym roku sukces powtórzył. Może nawet w 2012, bo potem, to już wiadomo, co nasz wszystkich czeka.
2. Piotr Pustelnik
Dwudziesty w historii facet, któremu udało się pokonać Himalaje i Karakorum, ale o jego sukcesie, o ile pamięć mnie nie zawodzi, tylko zdawkowo wspomniał Teleexpress. Gdyby nie blog Pustelnika, musiałbym się chyba wybrać razem z nim, żeby o najważniejszej w dekadzie wyprawie polskiego alpinizmu wiedzieć więcej niż to, że było zimno. Wejście na Annapurnę, która wcześniej przegoniła go 4 razy, to było jego górskie opus magnum, po którym Pustelnik, jak sam napisał, odzyskał wolność myślenia o górach Z dwudziestu szaleńców, którzy odważyli się wejść czternaście ośmiotysięczników, jemu zajęło to najdłużej. I nie jest to przejaw lenistwa czy opieszałości Pustelnika. To jest oznaka uporu, mentalnej siły i obłąkania, których granice mają himalaiści przesunięte na poziom dla zwykłego śmiertelnika niedostępny. Poczytajcie o gościu. Wspinał się, ratował życia innych ludzi w górach. Inspirujący człowiek. Legenda.
1.Justyna Kowalczyk
Niech przemówią najlepsi…
czwartek, 26 sierpnia 2010
Kiedyś Ireneusz Jeleń zagościł na blogu tutaj. Dziś zagościł na salonach i to w jaki sposób. Nie dość, że gol piekny, to jeszcze dał Auxerre awans do Ligi Mistrzów. Podziwiajta...
|
Archiwum
|